5.3.07

hm

ano i niebawem wracamy juz to zaczyna powoli dochodzic, choc poczujemy to pewnie bardziej jutro wieczorkiem gdy nasz bambusowy domek opuscimy uderzajac na bombaj. we wro juz 10 bedziemy hm... ale puki co jestesmy tu:] zaraz sie kompac idziemy normalnie na falach jezdzic, taka to radocha!!!!! trzeba w odpowiednim miejscu przed fala, duza taka co sie zbliza, wystartowac z calych sil wioslowac rekami, tak aby nabrac jerj przedkosci wtedy fala porywa twoje cialo i tak sie na niej jedzie az do brzegu:] niezwykle uczucie takiego spelnienia, troche sie czlowiek jak zdobywca czuje super!! udalo mi sie dwa razy dopiero dojechac, zdecydowanie najlepiej fale ujezdza  radik, to tez jego technike wam sprzedalam. swietne to. bylismy juz na kilku plazach i na kazdej fale sa inne, a ogolnie to silne cholery i wielkie nie to co w polszy naszej kochanej.
im dluzej sie tu siedzi tym wiecej rzeczy sie odkrywa i juz sie nie dziwie ze mozna ty siedzie cmiesiacami jak to robi wiele osub . taka jedna pani niemka siedzi tu juz dwa miesiace. wczoraj poznalismy pare emerytow z polski juz od siedmiu lat cala zime spedzaja w indiach (od grudnia do kwietnia) da sie z emerytury wyrzyc!! wspaniala parka tak mnie milo zaskocztli takich otwartych glow 65-70 letnich to jeszce chyba nie spotkalam,  niezwykjli staruszkowie, indie jek wlasna kieszen znaja, sa mili i otwarci,choc na smierc zagadac moga;) ale w sumie to nic tylko sluchac sie chce i chlonac ich optymizm 70 letni i chec zycia. rozwalili mnie b. pozytywnie, oby takich ludzi wiecej bylo, oby kazdy z nas sie tak zestarzal!!! z calego serca wszystkim zycze takiej starosci!!!
z rana ida sobie do portu po wiadro krewetek i potem sami sobie przyrzadzaja w zaprzyjazniuonej knajpce( wiadro krewetek po sezonie 4 zl kosztuje,hehe)
a dzisiaj spalysmy na bambusach z jadzka przed domnkliem:] komar5y daly zyc, lepiej niz wczoraj bylo, o laskawe tylko ciut pozarly:)
udalomi sie wstac na zachod ksiezyca i wschod slonca i nie wiem co ja bez tego poczne, wstalam sobie przeszlam jakies 10 m do morza zanurzylam tam bose stopki i tak sobie kontemplowalam, ach....
a wczoraj koniec pelni byl:] supoer sie kompie do ksiezyca!! jak sie kompalismy to rozbujalismy swiecacy plankton, robila sie swiecaca ramka nawszych cial- jak w blekitnej lagunie, zawsze tak chcialam:] ach  no mazenia sie spelniaja!!!!:]
zaraz do wody tylko jeszce ze wczoraj wieczorem adka, radek i jadzka, ktora nie miala niby wcale, sie zbangowali banglasi i wlasnie umieraja w chatce z bang kaca,oj ale jadzka zyw3a zaraz sie kompac idziemy, wlasciwie juz nawet:] wiec papapapa do zobaczenia 

4.3.07

hmmmm

panie panowie...
siedzicie wygodnie?
uwaga:
ze komuter mam przed soba to raczej wiadome,,,ale przechylam glowe w lewo, i dalej jest tak:
za klepiskiem restauracji gdzie podaja krewetki nadziewane na wykalaczki i wydrozone kokosy pelne kolorowych owowcow, nad glowami husta sie na wietrze sznurek kolorowych zarowek. po lewej gaj palmowy,potem plaza szeroka, nie wiecej niz 20 m, biegiem jakies 12 sek w strzasznie rozgrzanym piasku,,,i  morze. miekkie, szczypiace, cieple, morze. jak sie do niego wchodzi, to juz na wysokosci kolan nakrywa cie pierwsza fala rzucajac bez szacunku o piasek na dnie,,,niewiadomo gdzie gora i dol,,,czlowiek sie wynurza i nagly atak serotoniny w mozgu, smiech, no bo wkolo dobre twarze, i te palmy i to niebo, jest taki kolor - teologoczny blekit nieba,,i ta swiadomosc co za kazdym razem bije po glowie jak fala, ze dobrze, dobrze, dooobrze tu
i do tego dochodzi cieply wicherek, calkiem przyjemne uczucie
szumi w glowie falami, w uszach pykaja ciagle krysztalki soli. przebija sie sitra z glosnikow, cicho raczej, dyskretnie
z zapachow to czuje jasmin, kobiety tutejsze wplataja go we wlosy, taki wabik dyskretny, dobry zapach
i jeszce olejek kokosowy, to zkolei mezczyzni nacieraja nim wlosy, slodko duszny.
soczyscie smakuje zolta papaja
 
tak sobie wlasnie pozdawiam z Kerali
jaga
 
 


Need Mail bonding?
Go to the Yahoo! Mail Q&A for great tips from Yahoo! Answers users.

raj pozdrawia polsze:]

my znowu w raju:]]] wiec u nas nic nowego;) normalnie sloncem do kazdego strzelam, duzo go tu mamy. to kraina szczesliwych ludzi:]]]
jestesmy w na plazy- kudle beach  w gokarnie, wiec znowu palemki, morze z ogromnymi falami i cud widoki i blogie leniuchowanie wakacyjne - kazdemu z calego serca tego zycze!!!!!!!
trafilismy na plaze gdzie w chatynkach sie mieszka przy plazy zaraz, albo w glinianych chalkach, albo w trzcinowych, lub murowanych jak kto woli. a my mieszkamy sobie w BAMBUSOWEJ!!!!:] jakies 70 cm nad ziemiacala z bambusa, sciany z lisci bananowych, posrod innych takich chatek, a co najwazniejsze to mieskamy miedzy hindusami, w takiej normalnej wioseczce nadmorskiej. niezle to sobie zorganizowali udostepnili kilka chatek turysciakom, wiec maja z tego kase i sobie spokojnie zyja i my posrod nich:]!!! mozemy sobie obserwowac jak zyja, no a oni nas i tak to:] spalysmy dzis z jadzka na bambusie przed domkiem, komary pociely, ale przemilo bylo. moj pecherz ma idealne wyczucie bo przebudzilam sie w samym srodeczku fazy zacmienia ksiezyca. w pelni wlasnie jest i do polowy byl na czerwono a na niebie milion gwiazd slow nie mam na to :]]]]]] dobrze nam tu dobrze, owocki sobie jemy na sniadanko, rybke na obiadek, soczek owocowy w przerwie i tak nam dobrze:]]] kurcze konczyc mi trza ale jeszcze m,oze dzis napisze wiecej
slonca wam wszystkim strzalu puszczam
papa:] monika 

3.3.07

Gokarna

Hej,
komary strasznie tna tu w nogi, ale da sie wytrzymac bo mam z 50 m do
oceanu, i siedze sobie przy klawiaturze w bambusowej chatce. W
podobnej chatcem tylko ze na palach bedziemy spac. Jestesmy juz w
Gokarnie to znaczy w stanie Karnataka. Jest to niedaleko od Goa ale
narazie zastanawiamy sie czy tam jechac bo ponoc jest tam tloczno. Tu
jak i podobnie w Kerali w Kovalam jest w miare spokojnie no i
przepienie.
Zdjec pare wrzucilem do albumu wiec tam widac te wszytkie palmy, fale,
piaski, plaze i skaly. W Kovalam udalo nam sie wybrac na snorkling -
nurkowanie bez butlowe. Przejazdzke organizowali rybacy. dostalismy
maski fajki pletwy oraz zawiezli nas w sklalkowe miejsce. Moglismy
sobie razem z nimi nurkowac i patrzec jak spod szczelin sklanych
wyciagaja muszle. Potem oczysicie sami zaczelismy polowac na ciekawsze
muszelki pluwajac miedzy kolorowymi rybkami znanymi jedynie z akwariow
lub filmow przyrodniczych komentowanych znanym glosem Krystyny
Czugowny.
ok koncze na teraz (zglodnialem), zaperaszam na zdjecia, a wiecej moze pozniej
pozdrawiam
radek

27.2.07

my w raju :] !!!

normalnie w raju jestesmy :]]
zdaje sobie sprawe ze kazde nastepne slowo moze wkurzac( bo w polszy ponoc zimno i nieprzyjemnie), dlatego ostrzegam, ale to tak z dobrego serca, zeby wam choc ciut przyblizyc jak tu piknie. jestesmy juz na samiutkim poludniu i tu jakby kraina odmieniona,. raz ze cieplo, cieplo mocno, znowu paczke z polarami do domu bym zrobila, a poza tym ludzie jakby o 10 kg lzejsi, a i tak hindusi to wolne i szczesliwe istoty. jwkies to powietrze czystrze mniejszy halas bna ulicy , lepiej po angielsku mowia i mniej ludzi proszacych o pieniazki, nawet prawie wcale ich tu.
no ale zaczne od poczatku bo slonia nie przepuszcze:) karmilysmy  z jadzka SLONIA!! nie dalo sie na nich jezdzic, ale za to wlozylam wlasnorecznie sloniowi banana do pyska:] taki milusi zerkal jerdnym okiem na nas i sie przyblizal, tak sie balam,ale pani mnie za reke chyt i wyladowalam z dlonia na rozowiutkim sloniowym jezyku:) w ogole slonie sa swietne, chodza jakby mialy kupe w pieluchach i mimo ze ciezkie, lekkie sa i rozczulaja. wiec potem i jadzka banana mu ciach i sie cieszyl i traba poprawial go sobie i jeszcze chcial ( bo co to 2 banany dla slonia)ale przyszedl pan z kijem do niego i kaze mu isc dalej i nagle slon w bestie sie zamienil. tak ryknal przerazliwie ze niemoglam w to uwierzyc, niezla sie wkurzyl, niezle, a taki byl kochany. slonie to niezwykle silne istoty.
potem mielismy caly dzien podrozy ale jakiej niezwyklej, gorskimi sciezynami- pierwszy raz gory widzielismy:) i plantacje herbaty. a potem w pociagu, najnizszej klasy genie, do ktorego przez okna i drzwi sie wchodzi bo miejsca nie ma, jechalismy piec godzin, ale za to w jakim doborowym towarzystwie. jechali z nami indyjscy zeglarze i cala droge spiewali, szalone melodie z dzikimi rytmami, potem robilismy wymiane i spiewalismy na zmiane- blado te nasze polskie piesni przy indyjskich wypadaja, blado, ale i tak piekne sa.a droga przecudna ta nasza kolejka waskotorowa wila sie wzgorzami i caly czas jak nie po prawej to po lewej jakas malownicz dolinka, ciezko bylo mi to obserwowac bo wcisnieta bylam w sam srodeczek wagonu, a jak sie juz wsiadlo to ruszyc nie mozna bylo bo scisk. szalona to podroz byla, piec godzin jak dwie polecialo. robilismy zawody na wagony, na spiewanie piosenek. hindusi maja taki zwyczaj, ze gdy pociag w tunel wjezdza to dra sie na cale gardlo, wiec i my sie darlismy i super bylo. nasza kolejke ciagnela najprawdziwsza ciuchcia na wegiel , czy cus wiec jak tunel byl zbyt dlugi tosmy sie siarka z jej komina upajali. a nasi wspolpasarzerowie tacy radosni, jeden gluwny spiewak niezwykly mial temperament i radosc zycia.wszyscysmy sie pocili bo ukrop , struszkami mu pot z czola kapal , ale spiewac nie przestawal:) a i tance byly. swietne jest to ze gdy zaczynal spiewac to zaraz wszyscy sie wlanczali rytm wybijajac, ale takie go rytmu to jeszce nie znalam, nagralam:] byli to zeglarze razem na morzach plywajacy mocno z oba zrzyci i chyba blisko zyjacy, czuc byulo w powietrzu , ze miedzy nimi meska przyjazn kwitnie serdeczna, opierali sie o siebie, siadali sobie na kolan trzymali rece na udach jakby to bylo najzwyklejsze nic. podawali scierki gdy sie cos nam polalo, ale tez i w zamian z rowna swoboda wycierali sie w nasze koszule, wiec zostalismy przyjaciulmi, jak sie patrzy. na prawde milo ta podroz wspominam. na koniec na peronie serie zdhjec  i sie wtedy czlowiek jwk gwiazda filmowa czuje,heh. noc juz blizka byla, ale my jeszcze autobusami9 trzema do rana nastepnego dnia jechalismy, az.....na plazy kovalon wyladowalismy:]
a tu mase palm kokosowych, bananowych,, blekitna woda w morzu arabskim, slonca cala masa ( ale fotki to nastepnym razem na bloga damy) i tak to spedzilismy tu 2 piekne dzionki- jutro dalej jedziemy- moczac tylki w  wodzie, potem sie wylegujac i naPELNIAJAC NASZE jakze pojemne brzuchy, mniam:] wszystkim czym sie da.dzis na rybnym targu bylismy, ale juz najlepsze okazy o swicie poszly. i normalnie robilismy nury z maskami i plytwami:] cud miod, pieknie jest pod woda, rybki male i duze i kolorowe i nie. najpiekniej jest w grupke malych rybeczek wplynac i je gonic. wolnosc pod woda jedyni3e naszych pluc pojemnosc ogranicza dosc znacznie. nasi morscy opiekunowie od malego w morzu chowani mogli smigac ile dusza zapragnie pod wodom, nam nie dane. ale piekna to sprawa polecam, polecam, maska z rurka tyle radosci daje.
wczoraj widzialam kraba prawdziwego w nocy na plarzy i ruszal sie dokladnie jek na kreskowkach , jak wprawny pianista lapkami przebiera. widzielismy tez weza , ale ponoc nie zabujczy. ach i okazuje sie ze bardziej zabujcze sa spadajace kokosy z palmy
przemilego zycze oby szarosci wszelkire sie rozwialy przecieplo pozdrawiam:] monika:] 
 

24.2.07

turysta zmeczony

a zmeczony ten turysta, zmeczony, normalnie mam chyba ciut dosc tej inno odmiennosci, mam nadzieje ze to tylk odzis tak. juz mi sie nie chceodpowiadac usmiechami na ich usmiechy i z usmiechem sie dawac oszukiwac, a najlepsze, ze wszystko jest na tyle nie jasne, ze nawet sie do konca nie wie kiedy cie ktos oszukuje. tak dzis pierwszy raz mialam dosc i myslalam ze komus przywale, o tak!!
ostatecznie nikomu nosa nie zlamalam, dzien sie konczy, wsuwamy sobie czekolade piszac mejle (net wolny jak nieszczescie) jutro bedzie inaczej...
jestesmy w mysore kolo bangalore na poludniiu juz:] jutro jedziemy na wycieczke na slonie do parku i na slonikach pomykac bedziemy:) dzis pierwszy raz slonie widzielismy i slonie kupy wielkie- nikt nie wdepnal jescze:]
radik chory troche katar+ gardlo malo sil ma i w hotelu siedzial. a my wypuscilysmy sie na miasto pelne zapachow i zaraz nas zaczeli na olejki naciagac i sie dalysmy, a co:]choc w sumie nie wiadomo komu ufac ze akurat u nich prawdziwe a u innych nie, a ceny rozne. ale za to jak milo przychodzi sie daja ci herbate i mowia ze polska swietny kraj i ze piekne jstesmy potem w zaleznosci od towaru, np dzis olejki wiec pan dr aman zaczal nam wcirac olejki gdzie sie da, przy ojkazji nam kark nastawil i powiedzial co nam nie sluzy, ze za duzo cziku-cziku to nie dobrze, ze jadzka kurczaka z ryzem nie moze, a ja narkotykow i alkoholu. potem zachwalal nam swoje olejki jako nam niezbedne, tak tez pachnmy do tej pory sandalem, jasminem,muskatem- na chlopakow ponoc radek stwierdzil, ze go ten zapach  nie rusza, hm moze tylko na hindusow ma dzialac;) na pewno komary nas nie zawioda bo kupilysmy tez na komary olejek liliowy wiec jak znowu nas porzra w nocy to olejki sa lipa.
bylysmy tez dzis u maharadzy w domu, w wielkim palacu- widywalo sie piekniejsze,hehe, ale ladna sala balowa bylo nawet sobie walca zatanczylysmy. potem na targu pod palacem widzialam prawdziwe skrzypki samorobki:) z... kokosa, na polowke kokosa naciagnieta skora byla, z jego srodeczka kijek- podstrunnica wychodzil, podstawek byl z kawalka trzciny,dwie struny mialay i brzmialy jak nasze  polskie samorobki, tylko ze pan na nich indyjskie skale ogrywal:] niestetyy w jakims dzikim pedzie byulysmy i czasu by z panem posiedziec nie bylo:( ... potem jakies straszne zamieszanie lejnymi naciagaczami, ostatecznie na targu owocowo warzywnym wyladowalysmy- piekny targ i nawet kwiatki tam byly co do tej pory sie nei zdarzalo. w mysore kazda pani prawie, we wlosach ma jasmin, ktory pieknie pachnie. mysore bez watpienia pieknie pachnie, miasto zapachu jak nic to.
teraz jest juz prawie 23 tu jestesmy po obiadku i spac pewnie pojdziemy bo jutro o 7 autobus do sloniksow nas zawiedzie:]
tymczasem , za lasem, za morzem indyjskim z samego srodeczka poludnia papa

krotka notka z Mysore

Dodarlismy wczoraj do Mysore, to zaczy jestemy juz na poludniu Indii.
Rankiem przylecielsmy do Bangalore, stolicy IT Indii, spedzismy tam
caly dzien, a wieczorem przyjechalismy busem do Mysore. Bangalore jest
ponoc mastem o najlepszym klimacie w indiach i bylo budowane z mysla o
starszych ludziach ako miejsce na ich retirement. Ponoc 5 lat temu
bylo tu jeszcze ladnie... jak dla mnie to i tak najladniejsze miasto w
Indiach w zachodnim tego slowa znaczeniu. Znaczy najmniejindyjskie ze
wszystkich jakie zwiedzilismy. Przejezdzajac ulicami mozna bylo
zobaczyc siedziby HP,IBMa czy AMD.
Teraz jestemy w Mysore a jutro z tad wyjezdzamy do KIerali, wczesniej
byc moze zachaczajac o jakis park narodowy. Przypuszczam tez ze
bedziemy sie krecic w mniejszych wioskach w Kerali wiec i dostep do
netu bedzie bardziej ograniczony.
Poludnie jest aktualnie bardzo gorace ale tez o wiel berdziej
przyjemne niz Kalkuta. Powierze jest rzeskie i ciagle wieje chlodzacy
wiaterek. Mozna sie ponoc niezle przypalic w taka pogode.
no to moze tyle - pozdrawiam
Radomir