24.2.07

turysta zmeczony

a zmeczony ten turysta, zmeczony, normalnie mam chyba ciut dosc tej inno odmiennosci, mam nadzieje ze to tylk odzis tak. juz mi sie nie chceodpowiadac usmiechami na ich usmiechy i z usmiechem sie dawac oszukiwac, a najlepsze, ze wszystko jest na tyle nie jasne, ze nawet sie do konca nie wie kiedy cie ktos oszukuje. tak dzis pierwszy raz mialam dosc i myslalam ze komus przywale, o tak!!
ostatecznie nikomu nosa nie zlamalam, dzien sie konczy, wsuwamy sobie czekolade piszac mejle (net wolny jak nieszczescie) jutro bedzie inaczej...
jestesmy w mysore kolo bangalore na poludniiu juz:] jutro jedziemy na wycieczke na slonie do parku i na slonikach pomykac bedziemy:) dzis pierwszy raz slonie widzielismy i slonie kupy wielkie- nikt nie wdepnal jescze:]
radik chory troche katar+ gardlo malo sil ma i w hotelu siedzial. a my wypuscilysmy sie na miasto pelne zapachow i zaraz nas zaczeli na olejki naciagac i sie dalysmy, a co:]choc w sumie nie wiadomo komu ufac ze akurat u nich prawdziwe a u innych nie, a ceny rozne. ale za to jak milo przychodzi sie daja ci herbate i mowia ze polska swietny kraj i ze piekne jstesmy potem w zaleznosci od towaru, np dzis olejki wiec pan dr aman zaczal nam wcirac olejki gdzie sie da, przy ojkazji nam kark nastawil i powiedzial co nam nie sluzy, ze za duzo cziku-cziku to nie dobrze, ze jadzka kurczaka z ryzem nie moze, a ja narkotykow i alkoholu. potem zachwalal nam swoje olejki jako nam niezbedne, tak tez pachnmy do tej pory sandalem, jasminem,muskatem- na chlopakow ponoc radek stwierdzil, ze go ten zapach  nie rusza, hm moze tylko na hindusow ma dzialac;) na pewno komary nas nie zawioda bo kupilysmy tez na komary olejek liliowy wiec jak znowu nas porzra w nocy to olejki sa lipa.
bylysmy tez dzis u maharadzy w domu, w wielkim palacu- widywalo sie piekniejsze,hehe, ale ladna sala balowa bylo nawet sobie walca zatanczylysmy. potem na targu pod palacem widzialam prawdziwe skrzypki samorobki:) z... kokosa, na polowke kokosa naciagnieta skora byla, z jego srodeczka kijek- podstrunnica wychodzil, podstawek byl z kawalka trzciny,dwie struny mialay i brzmialy jak nasze  polskie samorobki, tylko ze pan na nich indyjskie skale ogrywal:] niestetyy w jakims dzikim pedzie byulysmy i czasu by z panem posiedziec nie bylo:( ... potem jakies straszne zamieszanie lejnymi naciagaczami, ostatecznie na targu owocowo warzywnym wyladowalysmy- piekny targ i nawet kwiatki tam byly co do tej pory sie nei zdarzalo. w mysore kazda pani prawie, we wlosach ma jasmin, ktory pieknie pachnie. mysore bez watpienia pieknie pachnie, miasto zapachu jak nic to.
teraz jest juz prawie 23 tu jestesmy po obiadku i spac pewnie pojdziemy bo jutro o 7 autobus do sloniksow nas zawiedzie:]
tymczasem , za lasem, za morzem indyjskim z samego srodeczka poludnia papa

No comments: