dzis z waransi sie zmywamy bo tu ciuchy caly czas grzankami jakimis przesiakaja,,,jutro gaia, miejsce gdzie pod drzewem budde oswiecilo
martusz, asoka i rena pojechaly pustke po sobie zostawiajac, jak przez niedomkniete drzwi, ciagle dziewuchy czujemy
indie zaczynaja mnie leciutko wpierniczac, nic nie moze byc normalnie, nawet wody sobie nie mozna tak o kupic,tak poprostu, no nie mozna, tylko o wszystko trzeba sie napinac, ze nie, nie zgadzam sie, ze drogo, ze chcecie mnie oszukac, ze nie mam pieniedzy, nie chce lodki, nie chce rikszy, nie chce, i nie chce zebys mnie zaprwadzil do slepu z jedwabiem i pokazywal jak plona zwloki proszac o datki na drewno,,,nono, dosc, juz dosc, jest cudo,naprawde tylko czasem przestrzen mi sie duza sni, i te palmy na kerali...
mhm
jaga

No comments:
Post a Comment