6.2.07

5.02

Budzi mnie chalas ruchu ulicznego. trabienie, dzownienie gwizdanie,chalas skrzypiacych samochodow, hamujacych telepiacych sie samochodow, ryksz , przeladowanych rowerow i taczek.
 
jest ok 900 a na dworze duszno i parno. Przez smog przebija sie coraz silnie promieniami slonce.
 
W nocy budzilem sie myslac ze juz mnie mogli okrasc. Spalem bez spiworu i s samych majtach - goroca !!!
 
pierwszy dzien w Bombaju spedzilismy "na japonczyka", z aparatami w reku. Na uniwersytecie poznalismy Nandana i jego kolegw. Z ktorym spedzilismy stylowo europejkski wieczor. wszystkie zdobycze globalizacji od Atomowek po Rooneya i Ronaldinho pozwolily nam dynamicznie przenikac z Zachodu do Indii.
 
Wczesnie z rana i pozniej wieczorem z birdsem mialem okazje przespacerowac sie po okolicznych ulicach wzgledem hotelu Anukool. Jest to  zdecydowanie biedniejsza dzielnica niz centrum, ale zapewne istnieja miejsca o wiele biedniejsze. Spotykam sie z oporami przed robieniem zdjec biednym ludziom... jest to drudne. 
 
Wieczorem  podczas przechadzki z Birdem (Belg) nasz powitalny chat w tesen "What are you doing ?" (w sesie zawodu pracy czy studiow) stawil nas w mocnym kontrascie ze spiacymi na chodnikacch hinducami.
 
 
Ok to byla proba przepisania pamietnika ale idzie to slabo... za malo czasu.
 
Dzisja kontynuowalismy standard wycieczki turystyczne po mombaju. A za pol godziny mamy pociag do Aurangabadu...
 
tyle na dzie
pozdrawiam
Radek
 

No comments: