18.2.07

zegnaj waranasi

no wiec sie powoli zabieramy stad, za kilka godzin bedziemy uderzac w strone kalkuty.
wiec jeszcze ostatnie kartki z sziwami, kolczyki z papugami i inne gifty na targu, a kurcze cale waranasi to jeden wielki targ i swiatynia:), i w droge. nie bedzie sniadanka z prawdziwa kawa, o ktora w indiach trudno, tzn trudno znalezc dobrze przyzadzona kawe bo oni najbardziej lubia mase slodkiego mleka i ciut kawy. nie bedzie juz poridga z owocami, i toscikow z jajkiem bo to wszystko przygotowane specjalnie dla nas bialych twarzy, ktorych w waranasi duuuzo, ale calkiem niezle sie wtapiaja przyznam. jest kilka glownych ulic po ktorych sie poruszaja , tam tez srola i czekolada, ale jest tez duzo miejsc gdzie ich nie ma:) no i nie bedzie tarasu z widokiem na GANGA riwer, i jadzka juz nie powie mam dosc tegoi smrodu i dymu ze spalarni, a to kurcze przeciez ludzie sie tam pala, a my potem nimi smarkami, oj oj dosc juz dosc za daleko oj
 ale swoja droga to hindusi patrza na to calkiem inaczej bo w tym ganga cala masa cial dzieci, inwalidow, matek w ciazy i chorych- ktorych sie nie spala,a topi wlasnie( ok setka dziennie przy jednej gacie), a oni w tej wodzie wszystko robia- myja sie pija ja modla sie w niej, piora, myja nqaczynia. mowia ze sama sie oczyszcza bo swieta i ma moc. podobnie tez ze spalaniem, fakt faktem nie czuc tu smrodu palonego bialaka., a co dzien przy jednej gacie( a w sumier ich z 20 nad gangesem)spala sie ok setke cial wiec powinno smierdziec, a nie smierdzi, a to wszystko za sprawa SZIWY mowia. a tak mysle sobie, ze pewnie te nasze  rzeki sa bardziej zanieczyszczone chemia i przemyslowymi odpadami, niz ten ich ganges cialami i wszelkimi bio odpadami- kwiatki, kupy,papierki, resztki jedzenia itp.
ganaga ma 40 m glebokosci na monsuny- jun, july, augus- jest przyplyw i wtedy zalewa schody i gdzie niegdzie pierwsze pietra a rzeka plyna delfiny i krokodyle
kurcze czas goni, ale jeszcze o sadu napisze,a w sumie o nagich babach mieszkaja sobie przy rzece w namiocikach z jakis folji najczesciej, pija tam bang lasi pala hasz i sie modla i z ludzmi gadaja i kase od turystow wyciagaja, i graja i spiewaja, ale kurcze malo tu tancza. niby tak muzyke kochaja- a kochaja- ale nie tancuja. podobno tylko na festiwalach, slubach i urodzinach. choc na festiwalu, nie byle jakim bo urodzinach sziwy, nie bylo tancow, choc cala masa dzikiej, szlonej muzyki byla.
ach no szkoda ze wszystkiego sie nie da opisac...
o ale jeszcze jedno, najbardziej mnie wkurza jak ide sobie ide spokojnie a tu nagle koles w dlugiej szacie z lniana torba na ramieniu pod nogi mi kobre rzuca i jeza, wyciaga fujarke- a szalony dzwiek ma- i na niej gra i rupiecie-rupie chce, a ja sie ich boje i szerokim lukiem omijam jak sie da
o i jeszcze krowie placki!!!! hahahah codziennie przeslizguje sie po kilku krowich plackach, da sie to przezyc jak sie czlowiek nie wywali, ale gorzej njak sie placka zatnie z gory i wyladuje w srodku sandalka,A najgorzej jak na nogach ma sie skarpetke i ta powoli przemaka ta krowia kupa... dobra to ja juz lepiej skoncze bo sie za bardzo rozkrencam
duzo tu waskich uliczek, mozna niezle sie w nich zaplatac i taki wielki balagan panuje, a to ciekaw2e,z e taki balagan w kolo a w ludziach taka harmonia i radosc, wielu tu serdecznych ludzi. najwiecej to chyba w agrzew bylo. takich ze jak sie im w twarz popatrzy to niesamowicie rozczulaja i chce sie do nichj usmiechnac najpiekniej jak sie da...a wtych uliczkach to sie gubie, najlepiej radzi sobie z nimi jadzka zawsze wie ktora do domu prowadzi, a niektore prowadza gdzie chca,w jakies ciemne tunmele i zaulki...
bylismy na dwuch koncertach pieknie grali sitra z tabla i flecik- drewniany poprzeczny z tabla...
aa i bylismy jeszcze w sobote na sziwa groove party, na dachu jednego z hoteli bialych twarzy bylo zbawnie tymbarzdziej, ze jadzce jakis hindus wypalil cala kostke haszu i miejmy nadzieje ze sie nie zabil przy tym. ale chyba sie dobrze stalo bo jakos sie nam nie chcialo jej juz, szczegolnie po  bang lasi-ale o bang lasi to kiedy indziej, oj, oj dzialo sie dzialo, plynelysmy z jadzka i marta w rejs na szalupie naszej lozku i bujalo, bujalo okrutnie i .. nie nie to pozniej
koncze sciskam pozdrawiam moinika:]  

No comments: